Do stażu wchodzą wszystkie okresy zatrudnienia na umowę o pracę oraz ryczałt lat za ukończoną szkołę. I tutaj kryją się dwie reguły, które psują większość samodzielnych wyliczeń.
Reguła pierwsza: lata nauki nie sumują się ze sobą
Kodeks pracy przypisuje każdemu poziomowi wykształcenia liczbę lat, ale liczy się tylko jeden, najkorzystniejszy. Absolwent studiów wyższych dolicza 8 lat i na tym koniec. Nie dodaje do tego czterech lat za liceum ani pięciu za technikum, mimo że te szkoły faktycznie ukończył.
Reguła druga: nauka równoległa z pracą też się nie sumuje
Jeśli uczyłeś się w trakcie zatrudnienia, do stażu wchodzi albo okres nauki, albo okres tej pracy - ten, który wypada korzystniej. Nigdy oba naraz. To najczęstsze źródło pomyłek u osób, które studiowały zaocznie i jednocześnie pracowały na etacie.
Trzy przykłady
Anna skończyła liceum ogólnokształcące, potem studia. Za liceum należą się 4 lata, za studia 8 lat, ale bierzemy tylko korzystniejszy wariant, czyli 8 lat. Po dyplomie pracuje rok. Staż wynosi 8 + 1 = 9 lat, więc przysługuje jej 20 dni. Rok później próg dziesięciu lat zostaje przekroczony i wymiar rośnie do 26 dni.
Bartek skończył technikum i od razu poszedł do pracy. Za średnią szkołę zawodową dolicza 5 lat. Po sześciu latach pracy jego staż to 5 + 6 = 11 lat, czyli 26 dni urlopu. Bartek osiąga pełny wymiar wcześniej niż Anna, mimo krótszej nauki.
Celina przez pięć lat studiowała zaocznie i przez cały ten czas pracowała na etacie. Tych okresów nie wolno dodać. Porównujemy: 8 lat za studia kontra 5 lat faktycznej pracy. Korzystniejsze jest 8. Po studiach Celina pracuje jeszcze 3 lata, więc jej staż to 8 + 3 = 11 lat. Gdyby zsumowała wszystko po kolei, wyszłoby jej 16 lat - o pięć za dużo.
Do stażu liczy się każde zatrudnienie na umowę o pracę u każdego pracodawcy, także zakończone dawno temu i przerwane. Umowa zlecenia i współpraca na własnej działalności nie wchodzą do stażu urlopowego. Długość okresów przydatną do wyliczeń policzysz kalkulatorem dni między datami.